Jeden krok od awansu do finału
Jeszcze tylko jedno zwycięstwo nad CCC Polkowice dzieli koszykarki Lotosu od awansu do wielkiego finału play off. Gdynianki w dwóch pierwszych konfrontacjach wykorzystały atut własnego parkietu i w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą 2-0 po wygranych w Gdyni meczach 85:79 i 83:72. Teraz rywalizacja przeniesie się na boisko Polkowic.
Trener Andrzej Nowakowski bardzo bojowo nastawił swój zespół przed konfrontacją z Lotosem. Polkowiczanki przyjechały do Gdyni z zamiarem wygrania przynajmniej jednego z dwóch pierwszych spotkań play off i z podziwu godną konsekwencją do celu tego dążyły. W sobotnim spotkaniu wygrały pierwszą połowę i w drugiej zmusiły podopieczne trenera Romana Skrzecza do najwyższego wysiłku. O wygranej Lotosu decydowała dopiero czwarta kwarta, w której do sukcesu gdyńskie koszykarki poprowadziła Betty Lennox. Amerykanka była dla rywalek nie do zatrzymania. Trafiała do piłką do ich kosza niezależnie od pozycji. Zadanie ułatwiły jej wysokie zawodniczki Lotosu, które po okresie stagnacji, opanowały walkę o górne piłki na tablicach.
Pierwsza połowa niedzielnego meczu miała również bardzo wyrównany przebieg i zakończyła się remisem 41:41. W ekipie gdyńskiej dominowały w tym okresie Nykesha Sales i Tatiana Troina (obie po 10 pkt), a w drużynie gości Justyna Jeziorna uzbierała w sumie 14 oczek. Przełomu nie przyniosła również trzecia kwarta, w której podopieczne trenera Skrzecza nie wykorzystywały swojej przewagi wzrostu w akcjach pod koszem. Jednopunktowe prowadzenie przed finałową kwartą zapewniła Lotosowi kapitan drużyny Paulina Pawlak, która chwilę wcześniej trafiła za trzy punkty.
Podobnie jak w sobotę losy meczy rozstrzygały się w czwartej kwarcie, w której znów swoją klasę pokazała Lennox i jej rodaczka Sales. Szczególnie ta ostatnia łatwo uwalniała się spod opieki pilnujących ją zawodniczek i dochodziła do pewnych pozycji rzutowych. Trener Nowakowski nerwowo reagował na bierność swoich zawodniczek. Prosił o przerwy, krzyczał na koszykarki: Czy po to walczymy przez trzy kwart, by teraz oddać zawody bez walki? Zmieniał też systemy obrony, ale jego uwagi niewiele pomagały. Gdy tylko Lotos przyspieszał, gubił przeciwniczki i zdobywał przewagę. Po meczu gdyńscy kibice skandowali imię i nazwisko bohaterki spotkania, Betty Lennox.
Wszystko wskazuje na to, że gdyńskie koszykarki grały w tych spotkaniach tak, aby rozstrzygnąć je jak najmniejszym nakładem sił. Te potrzebne im będą na finałowe mecze z Wisłą, która w rywalizacji z AZS Gorzów również prowazdi 2-0. Zanim jednak do niej dojdzie, Lotosowi potrzebne jest jeszcze jedno zwycięstwo nad zespołem CCC, a dwie następne gry zaplanowano w Polkowicach.