Brytyjski klimat sprzyja rozwodom
Marta, 30-latka z Wałbrzycha, wyjechała do Birmingham, żeby zarobić na własne cztery kąty. Miała dość mieszkania z kłótliwą teściową. Na lotnisko odwiózł ją mąż. Znalazła pracę na zmywaku, jak większość Polaków słabo znających język. Miesiąc później poznała Adama, pracownika budowlanego. Zostali parą. - To był chwilowy zawrót głowy, ale życzliwi donieśli mężowi o moim romansie szybciej niż myślałam. Błyskawicznie wniósł o rozwód - rozpacza Marta. Takich jak ona jest dużo więcej.