MMTS Kwidzyn - Śląsk Wrocław 35:26
W meczu ze Śląskiem Wrocław piłkarze ręczni MMTS potwierdzili, że są jedną z najbardziej chimerycznych drużyn w ekstraklasie. Okresy widowiskowej gry i efektownych akcji przeplatali zagraniami, po których kibice nie mogli się powstrzymać od gwizdów. Na Śląsk to jednak wystarczyło. Gospodarze wygrali 35:26 (14:11).
Końcowy wynik może być jednak mylący, bo mecz miał kilka zwrotów akcji. Dość powiedzieć, że 6 minut przed końcem MMTS prowadziło zaledwie 27:26. Od tego momentu do bramki trafiali już jednak tylko miejscowi, którzy w krótkim czasie uczynili to aż ośmiokrotnie.
A zaczęło się zgodnie z planem - po 11 minutach kwidzynianie prowadzili już 6:2. Powinni nawet więcej, ale seriami, przez nikogo nieatakowani, gubili piłkę w ataku. Mimo wielu mankamentów, skrzętnie powiększali przewagę. W 28 minucie sięgnęła ona sześciu bramek - 14:8. Jeszcze przed przerwą Śląsk zdobył jednak trzy gole. Gospodarze najwyraźniej zlekceważyli pierwszy znak ostrzegawczy i owoce tego zaniechania zbierali po przerwie. Po 13 minutach drugiej połowy podopieczni Daniela Waszkiewicza przegrywali już 20:22 i zapachniało niespodzianką. Po chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, znów zaczęli grać koncertowo. W końcówce MMTS wręcz znokautowało niedoświadczony zespół z Dolnego Śląska.