Lizanie ran
Piłkarze Wisły mieli trenować wczoraj na swoich obiektach. Ponieważ jednak temperatura spadła poniżej zera szybko została podjęta decyzja o przeniesieniu zajęć do hali w Skotnikach. - Nie chcieliśmy wychodzić z piłkarzami na lód, bo to zwiększa ryzyko kontuzji. A tak zawodnicy pobiegali trochę pod dachem, trochę pograli. To był taki trening, żeby zespół powoli wylizał się po meczu z Cracovią. Właśnie lizanie ran to w tej chwili najważniejsza rzech w ekipie mistrzów Polski. Kłopoty zdrowotne miał już wcześniej Arkadiusz Głowacki i Marek Zieńczuk, a po derbach dołączyli do nich Jakub Błaszczykowski (krwiak na kolanie), Tomasz Kłos (naciągnięta łydka) i Piotr Brożek (stłuczony mięsień czworogłowy). Zieńczuk plus ta ostatnia trójka biegali wczoraj tylko przy ul. Reymonta. - Nawet te osoby, które pojechały do Skotnik są mocno poobijane po derbach - dodaje trener Kulawik. - Nie można przesadzać z treningiem, bo przecież w niedzielę czeka nas kolejny ciężki mecz. Na chwilę obecną najbardziej poważna sytuacja jest z Kubą Błaszczykowskim. Również Tomek Kłos ma stłuczoną łydkę. W piątek powinno się jednak wyjaśnić kto będzie do gry, a kto nie. Wisła dzisiaj i jutro będzie trenować na głównej płycie. Trener Kulawik stara się już motywować swoich zawodników na niedzielny mecz. Znalazł na to ciekawy sposób. - Cały czas przypominam chłopakom ostatni mecz z Legią w Warszawie i porażkę 1:5 - mówi szkoleniowiec Białej Gwiazdy. - Przypominam im jakie były wtedy komentarze. Wbijam im cały czas szpileczki i myślę, że to pobudzi ich ambicję.