Losy Żydów z Zagłębia
Icchak Turner wrócił do Będzina. Po sześćdziesięciu latach wrócił. Z córką Rachel i wnukiem Itajem. W adidasach, z torbą przewieszoną przez ramię i głową ciężką od wspomnień.- To miasto śniło mi się po nocach - mówił. Dlatego zanim wyruszył na plac Trzeciego Maja, zanim przeszedł przez bramę Cukiermana, w hotelowym pokoju wziął proszki na uspokojenie.- Inaczej bym tego nie przeżył - powtarzał.