Tczew. Zamiast do szkoły - na ulicę
Do naszej redakcji przyszła pani Maria B. zaniepokojona losem żebrzących dzieci. Kiedy pytała je, dlaczego nie są w szkole, a zbierają pieniądze na targowisku na osiedlu Suchostrzygi, tłumaczyły, że muszą finansowo pomóc chorej mamie. Po czym szybko oddalały się ze złotówką w garści. Nie chciały podać, do jakiej szkoły chodzą ani gdzie mieszkają.