www.maviss.bowien.pl


hindex ::: maviss ::: sill ::: bowien ::: vid ::: gordek ::: merdit ::: gixis ::: malles ::: rolle ::: RSS

Złoty motocykl

(WROCŁAW) Żużlowcy Atlasa, osłabieni brakiem kontuzjowanego Roberta Sawiny, zremisowali wczoraj na Stadionie Olimpijskim z Polonią Piła 45:45. Po czternastu biegach wrocławianie przegrywali 41:43, a w ostatnim wyścigu zwyciężył Greg Hancock przed Jackiem Gollobem i Jackiem Krzyżaniakiem, bo prowadzącemu Rafałowi Dobruckiemu wybuchła opona i pilanin upadł.
Szkoda, że do ostatniego biegu na złotym motocyklu Mariusza Węgrzyka nie wyjechał Jacek Krzyżaniak, choć już na nim siedział. - Z opony uszło po prostu powietrze - wyjaśniał po zawodach Krzyżak, który w pośpiechu przesiadł się na własny motocykl. Ze startu najszybciej wyszedł Rafał Dobrucki, którego ścigał Greg Hancock, a trzeciego Jacka Golloba kąsał Krzyżaniak. Przez moment to wrocławianie prowadzili 4:2, ale na stałe wynik odwrócił się dopiero po upadku Rafiego. Na kresce Krzyżak był wolniejszy od Golloba zaledwie o pół koła...
Atlasowcy prowadzili do 9. biegu (28:26), ale losy meczu rozstrzygnęły się między 7. a 10. wyścigiem (16:8 dla pilan). Zaczęło się od scysji w pierwszym biegu Piotra Winiarza z... Robertem Flisem. Trzeba jednak przyznać, że tym razem Krwawy Robert był bez winy, a na granicy faulu rozpychał się łokciami nasz rzeszowianin. W trzecim wyścigu niespodziewanie zamknął na mecie stawkę jakby defektujący Chris Louis, którego w polu wyprzedził Dariusz ŚledĄ. - Louis miał w maszynie za bardzo wysuniętą iglicę, stąd problemy z dopływem paliwa - mówił po zawodach menedżer Polonii Janusz Michaelis, zaznaczając jednak, że nie jest to dla Anglika żadnym wytłumaczeniem. Zwyciężył piekielnie szybki wczoraj Jarosław Hampel (to zasługa Zdzisława Dobruckiego, który rasuje sprzęt syna oraz Flisa i właśnie Hampela) przed Węgrzykiem.
Po 6. odsłonach Atlas prowadził już sześcioma oczkami (21:15), więc w kolejnym biegu w ramach rezerwy taktycznej pojechał Hampel i odniósł podwójne zwycięstwo nad Śledziem i Węgrzykiem. Szkoda tylko, że sędzia nie nakazał powtórki do tego biegu, bo Rafi po prostu ukradł start.
Przed biegami nominowanymi goście wygrywali 37:35. Za chwilę Węgrzyk postarał się, by przewaga nie wzrosła, pokonując Hampela i Flisa. Po starcie drugi był Brian Andersen, ale błyskawicznie ośmieszyli go obaj rywale. - Gdyby Duńczyk miał duszę Cooka, wygralibyśmy ten mecz - podsumował start Andersena prezes WTS-u Ryszard Czarnecki. Siedząca na trybunach małżonka Duńczyka chyba również wstydziła się za swojego mężczyznę, bo siedziała w cieniu w okularach przeciwsłonecznych. W 14. wyścigu wygrał wreszcie ŚledĄ, bo dosiadł motocykla Węgrzyka. Miał z niego skorzystać za moment także Krzyżaniak, ale z opony uszło powietrze. Szkoda, bo...



4596 |4046 |9015 |20358 |5885 |15115 |16490 |12812 |20088 |1695 |