Po meczu Prokomu w Zagrzebiu
Koszykarze Prokomu Trefla Sopot pierwszą rundę rozgrywek Euroligi zakończyli z bilansem trzech wygranych i czterech porażek. W meczu 7. kolejki Prokom przegrał bardzo wysoko w Zagrzebiu z Ciboną VIP 57:88.
Trener sopocian, Eugeniusz Kijewski, tym razem nie miał powodów do zadowolenia.
- Ten mecz nie wyszedł całej drużynie - uważa Kijewski. - Przestrzegałem przed Ciboną. W Eurolidze zawsze plasuje się w czołowej 16. Z Realem w Madrycie też nie wygrała przypadkowo. Mieliśmy utrudnione zadanie. Dwóch zawodników było chorych. Do grania pozostało tylko siedmiu graczy. Oby tylko kosze nie miały znaczenia w końcowym rozrachunku. Na pewno zbyt szybko poddaliśmy się.
W zespole Cibony wystąpił Josip Vrankovic, który trzy lata spędził w Sopocie.
- Nie myślałem, że wygrana przyjdzie nam tak łatwo - powiedział były koszykarz Prokomu. - Nie wiem co się stało z chłopakami z Sopotu, byli tacy bez energii. My zagraliśmy normalnie, nic rewelacyjnego, po prostu każdy robił to, co do niego należało. Trochę pomogłem trenerowi w rozpracowaniu gry Prokomu, ale koszykarze z Sopotu sami w zasadzie przegrali ten mecz. Życzę Prokomowi awansu do drugiej fazy. Proszę to koniecznie napisać.
Rewanżowa runda rozpocznie się 22 bm. W hali Olivia Prokom Trefl podejmie Partizana Pivara MB Belgrad.