Szansa tylko dla uczciwych
Prezydent Krakowa odwołał wczoraj ze stanowiska Leszka Jasińskiego, dyrektora Wydziału Architektury i Urbanistyki. Jego fotel zajmie Jerzy Muzyk, prawnik, przez ostatnie lata związany z branżą ubezpieczeniową. Ma on przed sobą, jak twierdzi dyrektor magistratu, misję ostatniej szansy. Jeśli się ona nie powiedzie, wydział ma być zlikwidowany.Po prowokacji dziennikarzy TVN i Newsweeka, w trakcie której zarejestrowano na taśmie przyjmowanie łapówek przez urzędniczkę wydziału, a druga potwierdziła wzięcie łapówki - wobec dyrektora Jasińskiego wszczęto postępowanie dyscyplinarne.,Dyrektor Jasiński utracił zdolność zarządzania Wydziałem Architektury, a nadzór nad pracą całego zespołu nie był wystarczający - takie wyjaśnienia nadesłało wczoraj biuro prasowe kancelarii prezydenta. Mimo to po dwudniowym urlopie wróci do urzędu - będzie pracował w Wydziale Strategii i Rozwoju, jako główny specjalista ds. inwestycji.- Dyrektor Jasiński jest dobrym fachowcem. Jego doświadczenie będzie przydatne dla urzędu. Zapoczątkował nowoczesną organizację pracy wydziału architektury. Wydarzenia ostatnich dni dowodzą, że być może zmiany zostały wdrożone za późno - mówił wczoraj Andrzej Kulig, dyrektor magistratu.Przez ostatnie miesiące gruntownie przebudowana została struktura wydziału. Jedną trzecią pracowników przeniesiono do innych zadań z powodu zarzutów dotyczących pracy, zmieniono też osoby na wszystkich stanowiskach kierowniczych. Zrezygnowano ze zwyczaju, by jeden urzędnik od początku do końca zajmował się daną sprawą - teraz jeden przygotowuje decyzję, inny ją wydaje. Zlikwidowana została też rejonizacja. Do niedawna inspektorzy mieli monopol na zajmowanie się sprawami z danego rejonu Krakowa.Zmiany te spotkały się z bardzo dużym niezadowoleniem urzędników. Zarzucali oni dyrekcji, że reorganizując wydział wprowadza chaos.Jawnie i niejawnieZmiany w wydziale architektury mają być kontynuowane. Według dyrektora jego likwidacja jest krokiem ostatecznym.- Chcemy stworzyć ostatnią szansę dla uczciwych urzędników. Zostanie przeprowadzona weryfikacja kadr. Zbadamy także zasadność i terminowość podjętych do tej pory decyzji budowlanych. Prezydent wystąpi do policji, by specjaliści z wydziału przestępczości gospodarczej przyjrzeli się budzącym wątpliwości decyzjom. Cały czas będziemy uważnie przyglądać się urzędnikom, wykorzystując metody jawne i niejawne - zapowiada dyrektor Kulig.Szykuje się trzecia już w tym roku reorganizacja. Z wydziału wydzielone zostanie Biuro Planowania Przestrzennego pod kierownictwem obecnej wicedyrektor Magdaleny Jaśkiewicz. Jego zadaniem będzie zdynamizowanie pracy nad sporządzaniem planów miejscowych. To właśnie ich brak (ważnymi planami objęte jest zaledwie 1,6 proc. powierzchni Krakowa) nadaje pracy urzędników charakter uznaniowości. To także stwarza pokusę dla inwestorów, którzy - by wreszcie ruszyć z budową - gotowi są ,posmarować.Urzędnicy z konkursuPlanowane jest także wzmocnienie kadrowe. Jeszcze w listopadzie ma być ogłoszony ogłoszony konkurs na nowe stanowiska. W najbliższym czasie zmieni się sposób przyjmowania mieszkańców. Urzędnicy wydziału architektury będą przyjmowali klientów w wydzielonej, przeszklonej sali. Natomiast w siedzibach poszczególnych wydziałów zostaną rozmieszczone skrzynki, do których krakowianie będą mogli przekazywać sygnały o nieprawidłowym rozpatrywaniu spraw przez urzędników.- Jeżeli podjęte środki zaradcze nie doprowadzą do uporządkowania sytuacji oraz sprawnej i rzetelnej pracy wydziału architektury - prezydent zdecydowany jest na podjęcie radykalnych kroków, zmierzających do zlikwidowania całego wydziału - zapowiada dyrektor Kulig.Sprawna i rzetelna praca to szybkie wydawanie decyzji budowlanych. Teraz, zakładając, że dokumentacja jest kompletna - na warunki zabudowy czeka się 3 miesiące. Z reguły jednak dokumenty są niekompletne, a wzywanie inwestorów do ich uzupełnienia trwa. Zwłaszcza, że - jak wynika ze skarg - za każdym razem urzędnicy znajdują nowy brak. Próby dokładnego weryfikowania dokumentów już w trakcie składania wniosku na razie nie przyniosły żadnych efektów. Wkrótce ma być opracowana mapa wraz z informacjami, jakie dokumenty są potrzene do rozpoczęcia budowy w danym rejonie Krakowa. Ułatwi to życie mieszkańcom i wyeliminuje wymówki urzędników. Czas zajmują także niezbędne uzgodnienia, np. z ochroną środowiska.- Wniosków jest bardzo dużo. Nawet przy dużej gorliwości nie jesteśmy w stanie tego przerobić - narzeka jeden z urzędników.Stos dokumentów rośnie więc, a wielu inwestorów gotowych jest zapłacić, by ich wniosek znalazł się na wierzchu.Drżące ręcePoniedziałkowe informacje o aresztowaniu na trzy miesiące dwóch urzędniczek i zapowiedzi prezydenta o likwidacji wydziału wywołały grobowy nastrój w budynku przy Rynku Podgórskim, gdzie mieści się wydział architektury.- Trudno w takiej sytuacji się nie denerwować. Każdemu drżą ręce - wyznała jedna z sekretarek.Plotka o tym, że aresztowane urzędniczki sypią kolegów i na czarnej liście jest już 17 nazwisk - z każdą godziną zataczała coraz szarsze kręgi. Pod koniec dnia na czarnej liście miało już być 70 nazwisk na 80 pracowników pionu zajmującego się wydawaniem decyzji budowlanych. Prasowe i telewizyjne informacje o aferze łapówkarskiej rozjuszyły niezadowolonych petentów. Urzędnicy, biorący, czy nie biorący - wysłuchiwali, że ,wszyscy są łapówkarzami.- Docierały do mnie sygnały o niezbyt grzecznym zachowaniu niektórych mieszkańców, załatwiających w urzędzie sprawy. Osobiście z tym się nie zetknąłem. W trakcie przyjmowania mieszkańców dawali mi oni jednak do zrozumienia, że wiedzą, co się wydarzyło. Trudno w takiej sytuacji zachować absolutny spokój. Niemniej jednak staramy się, by urząd pracował normalnie - powiedział Marcin Gaberle, kierownik oddziału architektoniczno-budowlanego.