Dla kogo ten znak?
Kiedy wprowadziliśmy się tu ponad 30 lat temu, problemu nie było. Powstał, kiedy zaczęło przybywać samochodów. Z jednym z byłych radnych miejskich, który mieszkał w domu obok, spotkałem się nawet w sądzie. Z tego powodu, że zwróciłem mu uwagę, żeby nie robił tu parkingu, bo tarasuje dojazd do stacji trafo w budynku 49, a poza tym urządzał sobie tu myjnię. Ten znak już tu wtedy stał. Ale jemu wydawało się, że jego nie dotyczy – opowiada Antoni Rakoczy.